Czy SI naprawdę przejęła 81 procent kapitału wysokiego ryzyka?

Na górnym krańcu tak, w jednym kwartale i na jednym rynku, według danych PitchBook-NVCA Venture Monitor. Doniesienia z początku 2026 roku pokazały, że spółki SI przyciągnęły aż około 81 procent dolarów amerykańskiego kapitału wysokiego ryzyka w pierwszym kwartale 2026 roku, szczyt przedziału od 63 do 81 procent, który zależy od tego, jak szeroko definiuje się spółkę SI. Liczą się dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, jest to udział w dolarach, a nie w spółkach: kilka bardzo dużych rund pozyskanych przez niewielką grupę czołowych laboratoriów podnosi średnią, a większość start-upów nie zobaczyła tej powodzi pieniędzy. Po drugie, proszę nie mylić tego z inną liczbą 81 procent z tego samego kwartału, twierdzeniem, że Stany Zjednoczone odpowiadały za około 81 procent światowego finansowania wysokiego ryzyka. Proszę odczytywać tę liczbę jako informację o tym, dokąd trafiły największe amerykańskie czeki, a nie jako oznakę zdrowego, szerokiego rynku.

Dlaczego koncentracja to ryzyko, którego nikt nie nazywa?

Ponieważ głośna debata dotyczy tego, czy SI jest bańką, a ten spór przesłania cichszy problem strukturalny. Bańka to kwestia ceny: nadyma się i pęka, i przeważnie da się ją przetrwać, o ile nie jest się w niej zlewarowanym. Koncentracja to kwestia zależności. Gdy kapitał, moc obliczeniowa, rzadki talent i same modele skupiają się w kilku firmach, reszta gospodarki ostatecznie wynajmuje swoją inteligencję od tych samych nielicznych właścicieli. Wszystko działa dobrze aż do dnia, w którym przestaje. Trybem awarii nie jest wykres giełdowy, lecz pojedynczy kontrahent zmieniający warunki i wszyscy w dalszej części łańcucha, którzy odczuwają to w tej samej chwili.

Jak dosięga to firmę, która nie jest firmą SI?

Poprzez zależności, których Państwo nie wybrali świadomie. Państwa dostawcy oprogramowania, narzędzia badawcze, zestaw narzędzi marketingowych i analitycy mogą wszyscy opierać się na tych samych jednym lub dwóch dostawcach modeli, nie informując o tym. Servola doradza właśnie w zakresie tego rodzaju ukrytej zależności technologicznej. Podwyżka ceny, limit zapytań, wycofanie modelu lub awaria u jednego dostawcy przestaje wtedy być odosobnionym zdarzeniem w Państwa łańcuchu dostaw: to wstrząs skorelowany, który uderza w kilku Państwa dostawców tego samego ranka. Właściciel, który nigdy nie zapytał, od jakich modeli zależą jego krytyczne narzędzia, ma ekspozycję, której nie potrafi ani dostrzec, ani wycenić.

Co właściwie powinien zrobić właściciel lub family office?

Zmapować zależność, a następnie ją wycenić. Po pierwsze, proszę zapytać każdego krytycznego dostawcę, na jakich dostawcach SI się opiera i co stanie się z Państwa usługą, jeśli ten dostawca zmieni warunki. Po drugie, proszę poszukać korelacji w swoim portfelu, ponieważ pozycje, które wyglądają na zróżnicowane sektorowo, mogą okazać się identyczne pod względem zależności od modeli. Po trzecie, proszę trzymać w gotowości jedną realną alternatywę dla wszystkiego, co ma znaczenie, ponieważ dziś przygotowanie zamiany jest tanie, a staje się kosztowne, gdy kontrahent już wie, że nie mają Państwo innego wyjścia. Nic z tego nie jest zakładem przeciwko SI. To ta sama dyscyplina, którą poważny właściciel stosuje już wobec pojedynczego dostawcy, pojedynczego banku lub pojedynczej jurysdykcji.