Co sąd faktycznie rozstrzygnął
Spór leżący u podstaw orzeczenia był dość zwyczajny. Firma z Dolnej Saksonii pozwała byłego pracownika, któremu zarzucała odsprzedaż sprzętu firmowego przez prywatne konto eBay, i oparła swoją sprawę na danych pobranych z tego konta bez upoważnienia. Sam ten dostęp stanowił naruszenie RODO. Sąd odsyłający, LAG Niedersachsen, zadał TSUE ostrzejsze pytanie, niż spodziewały się strony: czy sąd sam narusza prawo ochrony danych już przez to, że zapoznaje się z dowodem zebranym bezprawnie.
TSUE odpowiedział, że nie. W wyroku z 18 czerwca 2026 (C-484/24) odrzucił całkowity zakaz wykorzystywania bezprawnie pozyskanych danych osobowych i uznał, że sąd może oprzeć się na takich danych, gdy są one wymagane i istotne dla rozstrzygnięcia. Sędziowie powołali się na własny obowiązek sądu do ustalenia faktów oraz na prawo do rzetelnego procesu z art. 47 Karty, wymagając zarazem, aby nadal respektowano minimalizację danych i aby przed ujawnieniem rozważono anonimizację. Rzecz w tym, czy dowód trafia do akt cywilnych, a nie w winie karnej.
Dlaczego to odwraca wygodne założenie
Wielu właścicieli i ich doradców kierowało się niewypowiedzianą regułą: jeśli druga strona zdobyła swój materiał w niewłaściwy sposób, można go wyłączyć, więc naruszenie ochrony danych stanowi niezawodną tarczę. Orzeczenie osłabia tę tarczę. Sąd ważący fakty ma teraz obowiązek zrównoważyć interes rzetelnego procesu z naruszeniem prywatności, zamiast z zasady odrzucać dowód, więc niewygodny dokument, odzyskana wiadomość czy wyciąg z konta mogą znaleźć się przed sędzią niezależnie od tego, jak zostały uzyskane.
Działa to w obie strony, a to właśnie druga krawędź zasługuje na uwagę. Ta sama logika, która pozwala powodowi użyć niedoskonale pozyskanego dowodu, pozwala przeciwnikowi użyć twojego. Wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, które przekracza granice, log z monitoringu zebrany bez właściwej podstawy czy zbyt swobodnie otwarta skrzynka byłego partnera nie stają się nieszkodliwe tylko dlatego, że zebrano je wadliwie. Wciąż mogą trafić do akt przeciwko tobie, podczas gdy leżące u podstaw naruszenie pozostaje odrębnie narażone na działania organów nadzorczych. Prosimy traktować to jako relację, a nie poradę prawną, i potwierdzić treść oraz zasięg wyroku dla własnego stanu faktycznego.
Co przemyśleć przed kolejnym sporem
Praktyczna reakcja to nie szukanie luk, lecz przyjęcie, że większość istotnych danych ostatecznie będzie dopuszczalna, niezależnie od tego, kto je posiada i jak zostały zebrane. Przenosi to higienę dowodową w obszar ryzyka biznesowego, a nie przypisu o zgodności. Warto na nowo przyjrzeć się temu, jak prowadzone są twoje wewnętrzne postępowania wyjaśniające, jak podczas sporu uzyskuje się dostęp do danych pracowników i kontrahentów oraz gdzie twoje własne praktyki zbierania danych mogłyby zostać obrócone w dowody przez drugą stronę.
Równie warto zmapować, zanim spór pojawi się na horyzoncie, jakie dane o twojej działalności istnieją, gdzie się znajdują i kto mógłby je uzyskać. Zakres tego wyroku wciąż się kształtuje, a jego stosowanie będzie się różnić w zależności od państwa członkowskiego i rodzaju postępowania, dlatego wszystko, co konkretne, należy do twojego własnego prawnika i twojego własnego stanu faktycznego. Dla decydenta sedno jest prostsze: dawny zakład, że złe dane znikają, nie jest już bezpieczny.
Czytaj dalej: Twoja AI dociera do Europy z opóźnieniem | Skarga na cookies z 2021 roku wróciła



